Posłuchaj jak efektywnie trafić do klienta

Najlepiej dbamy o to by strategia marki i produktów była realizowana przy pomocy wszystkich kanałów markatingu internetowego.

więcej

Prowadzimy kompleksową obsługę e-rzecznika czyli ambasadora marki w internecie.

więcej

Realizujemy unboxing, video testy, sesje zdjęciowe, pokazy, opisy, materiały viralowe.

więcej

Pierwsi w Polsce zaczęliżmy budować kompetencje buzz. Na dowód tego domena buzz.pl


więcej

 

Amerykański „Forbes” opublikował doroczny ranking najcenniejszych marek świata. Niezmiennie liderem zestawienia jest Apple.

Ranking został zdominowany przez firmy z branży nowych technologii. Wartość lidera jest o blisko 90% wyższa od wartości drugiej w kolejności firmy.

Top 10 najcenniejszych marek świata:

10. GE
wartość marki: 36,7 mld dol.
zmiana rok do roku: -2 proc.

9. McDonald’s
wartość marki: 39,1 mld dol.
zmiana rok do roku: -1 proc.

8. Disney
wartość marki: 39,5 mld dol.
zmiana rok do roku: 14 proc.

7. IBM
wartość marki: 41,4 mld dol.
zmiana rok do roku: -17 proc.

6. Toyota
wartość marki: 42,1 mld dol.
zmiana rok do roku: 11 proc.

5. Facebook
wartość marki: 52,6 mld dol.
zmiana rok do roku: 44 proc.

4. Coca-Cola
wartość marki: 58,5 mld dol.
zmiana rok do roku: 4 proc.

3. Microsoft
wartość marki: 75,2 mld dol.
zmiana rok do roku: 9 proc.

2. Google
wartość marki: 82,5 mld dol.
wmiana rok do roku: 26 proc.

1. Apple
wartość marki: 154,1 mld dol.
zmiana rok do roku: 6 proc.

Źródło: www.forbes.pl

Wystartowała kampania „Ale Polska!”

Komentarze są wyłączone
17 maja 2016
16 maja ruszyła miesięczna kampania internetowa „Ale Polska!”. Promuje 11 ciekawych miejsc turystycznych kraju – laureatów cyklicznego konkursu Polskiej Organizacji Turystycznej na najlepszy produkt turystyczny.

 

Głównym elementem działań są krótkie spoty wideo prezentujące zwycięskie lokalizacje. Można je będzie obejrzeć na popularnych portalach internetowych, w mediach społecznościowych (YouTube, Facebook), sieci reklamowej Google (blogi, fora, portale) oraz w mediach online o tematyce turystycznej.Działania będą skoncentrowane zwłaszcza na YouTube, gdzie prowadzona będzie promocja spotów wideo (prerolle) oraz kampaniea display. Dodatkowo na Facebooku promowana będzie sama marka certyfikatu POT. Laureaci bieżącej edycji konkursu to 11 miejsc uhonorowanych takim certyfikatem.
Konkurs na najlepszy produkt turystyczny jest organizowany od 2003 r. Celem inicjatywy jest wyróżnianie atrakcyjnych, nowatorskich i przyjaznych dla turystów miejsc, w których warto spędzić czas wolny.Certyfikat Polskiej Organizacji Turystycznej dla najlepszego produktu turystycznego w 2015 r. otrzymały następujące produkty turystyczne:

  1. Kopalnia złota i średniowieczny park techniki w Złotym Stoku (województwo dolnośląskie) – zdobywca złotego certyfikatu
  2. Polin Muzeum Historii Żydów Polskich (województwo mazowieckie)
  3. Bieszczadzkie drezyny rowerowe (województwo podkarpackie)
  4. Wielka pętla Wielkopolski (województwo wielkopolskie)
  5. Muzeum Archeologiczne w Biskupinie (województwo kujawsko-pomorskie)
  6. Wakepark Szczecinek (województwo zachodniopomorskie)
  7. Strefa kultury w Katowicach (województwo śląskie)
  8. ZOO Wrocław (województwo dolnośląskie)
  9. Magiczne ogrody – rodzinny park tematyczny Janowiec (województwo lubelskie)
  10. Festiwal kinetycznej sztuki światła „Light Move Festival” (województwo łódzkie)
  11. Ekspozycja PGE „Giganty mocy” – miejskie centrum kultury w Bełchatowie (województwo łódzkie)

 

więcej na :http://www.marketing-news.pl/message.php?art=47307

Ile jest wart rynek reklamy ?

Komentarze są wyłączone
25 kwietnia 2016

Potraficie jeszcze wyobrazić sobie świat bez reklam? Dziś taka wizja jest całkowicie nierealna, a reklamy wdzierają się w każdą dziedzinę życia.

Jedna z bohaterek książki Matthew Mathera „Kroniki Atopii” podczas wizyty u lekarza usłyszała, że reklamy są jedną z przyczyn stresu i lęku. Doktor zaordynował jej eksperymentalny lek, który był w istocie systemem rozszerzonej rzeczywistości. Rozwiązanie to pozwoliło pacjentce korzystać z blokady, nałożonej na postrzegany przez nią świat. Spacerując po mieście nie widziała krzykliwych billboardów, ekranów, szyldów, citylightów. Zniknęły reklamy zewnętrzne, telewizyjne, nawet prasowe. Zostały po prostu „wyłączone”.

Wizja opisana przez pisarza jest nie tylko interesująca, ale i kusząca. Bardzo prawdopodobne, że takiego rozwiązania skorzystałoby wiele osób. Spora część zapłaciłaby nawet za możliwość blokowania reklam wszelkiego rodzaju. Dlaczego? Bo wdzierają się coraz głębiej i obejmują kolejne dziedziny życia.

Idę do bankomatu, widzę reklamy w oczekiwaniu na pieniądze. Pal licho, że płacę za kartę debetową czy kredytową. I tak muszę na nie patrzeć. Wybieram się do kina? Czeka na mnie, co najmniej 20-minutowy seans reklamowy. Za bilety zapłaciłem, nie mam jednak wyboru. Mogę ewentualnie specjalnie się spóźnić. Niestety kino nie informuje, jak długo będzie trwał blok reklamowy przed filmem. Jadę komunikacją miejską i spoglądam przez okno? Często jest to utrudnione, bo świat przesłaniają mi plakaty. Wsiadam do pociągu? Bardzo prawdopodobne, że wagon będzie oklejony różową reklamą jednego z operatorów komórkowych, a widok zostanie ograniczony. Włączam telewizor? W trakcie oglądania programu będę musiał przeżyć wiele kilkunastominutowych bloków, głównie z reklamami leków na wzdęcia czy grypę. Tymczasem telewizji również nie oglądam za darmo. O wszechobecnych szyldach i billboardach, które szpecą polskie miasta nawet nie wspominam. Pokażę je nieco niżej.

Reklamy są wszędzie. Także lub przede wszystkim w sieci. W przeciwieństwie do innych kanałów, Internet ma jedną przewagę. Pozwala zablokować wyświetlanie treści marketingowych. Są AdBlocki (ok, coraz mniej skuteczne), rozszerzenia blokujące skrypty, jest natywne blokowanie reklam w przeglądarce Opera. Powyższe rozwiązania pomagają uporządkować cyfrowy chaos. Zresztą w tym przypadku oglądanie reklam to rodzaj pewnej niepisanej umowy: dostajesz za darmo treści, patrz na reklamy. Czy ten model ma sens, to już materiał na inny tekst.

Z raportu SMG wynika, że w 2015 r. tylko polski rynek reklamowy był warty 7 miliardów 647 milionów złotych. Oczywiście najszybciej rozwijała się reklama w Internecie. Zanotowano w tym segmencie wzrost rzędu 10,7 proc. rok do roku. Największy udział w reklamowym torcie miała telewizja (52,3 proc.). Na drugiej pozycji plasowały się wspomniane już działania marketingowe w sieci (23,3 proc.). Niżej znalazły się: radio (8,4 proc.), outdoor (5,8 proc.), magazyny (5,2 proc.), dzienniki (3,7 proc.), kina (1,4 proc.).

Co pokazują procenty i liczby? Że reklamowy kąsek jest zbyt łakomy, by branża skapitulowała przed pojedynczym użytkownikiem, w pocie czoła instalującym rozszerzenia w swojej przeglądarce czy aktywistą walczącym ze szpetotą reklamową.

 

 

więcej na : http://www.spidersweb.pl/2016/05/swiat-bez-reklam.html

10 skutecznych metod budowania wizerunku firmy w Internecie

Komentarze są wyłączone
5 kwietnia 2016

1.Komunikacja marketingowa w Internecie nie może się ograniczać tylko do wrzucenia danych kontaktowych tworzących „stronkę wizytówkową”.

W dzisiejszych czasach to zdecydowanie za mało. Klienci poszukujący partnerów do współpracy oczekują zapewnienia, że firma jest wiarygodna oraz zarządzana na odpowiednim poziomie. Zanim zdecydują się na kontakt, chcą wiedzieć z kim mają do czynienia.

2. Aby Twój wizerunek w sieci był bardzo mocny, przygotuj autorski materiał wizualny, który będzie przedstawiał twoją firmę i twój zespół w odpowiednim świetle.

Zdjęcia stockowe są dobre, często świetnej jakości, ale bardzo rzadko mają coś wspólnego z tobą. Jeśli chcesz naprawdę się wyróżnić, pokaż swoją firmę i pracujący tam zespół ludzi. Wszyscy mają już dosyć tych samych zdjęć przewijających się w Internecie.

3. Im lepiej strona firmowa jest przygotowana wizerunkowo pod kątem budowania wiarygodności i zaufania, tym łatwiej generować leady.

Ważne jest, aby wiedzieć również, że myślenie o jakiejkolwiek skutecznej reklamie w Internecie wykorzystującej dzisiejsze możliwości docierania do klientów nie ma najmniejszego sensu, jeśli twoje CTA prowadzą na nieprzygotowany grunt. Bounce rate takiej kampanii będzie zawsze wysoki.

4. Przeciętny użytkownik internetu potrzebuje tylko dziesięciu sekund, aby uznać, że odwiedzana strona internetowa jest tym czego szuka.

Precyzyjnie sprawę ujmując: tylko 10 sekund wystarczy, żeby stwierdzić czy znalazł dostawcę, który spełnia jego kryteria bazowe lub opuścić witrynę.

W tym celu warto na sliderze powitać go taglinem, który w błyskawiczny sposób wskaże, czym zajmuje się twoja firma. Zbyt często trafiam na strony internetowe biznesów, których specjalizacji nie jestem w stanie określić.

5. Komunikacja marketingowa twojej firmy powinna być tak zaprojektowana, aby tworzyła spójny ekosystem, w ramach którego prezentujesz tą samą jakość.

Nie pozwól, aby istniał rozdźwięk pomiędzy tym, co prezentujesz cyfrowo, a tym, jak to wygląda analogowo.

Mam na myśli to, że bardzo często się zdarza, że firmy pozwalają sobie na produkowanie wydruków, które wykorzystują, np. do oklejania floty samochodowej lub obiektów usługowych w innych odcieniach kolorów od tych, które są określone w identyfikacji wizualnej firmy (jeśli mają identyfikację wizualną, bo większość nawet jej nie posiada).

Przez takie podejście zbyt często widzę np. kolor zielony w projekcie graficznym – z założenia świeży i energetyzujący – który na wydruku i ozdobionym nim budynku wygląda jak tzw. zgniła zieleń. Niby zielony cały czas, ale różnica w postrzeganiu ogromna.

6. Wizerunek twojej firmy w internecie zależy również w ogromnym stopniu od poziomu treści wizualnej, w szczególności od grafik, zdjęć oraz filmów.

Im lepszej jakości, tym subtelniej i skuteczniej będziesz wpływać na swoich odbiorców. Częstym błędem jest skupianie się wyłącznie na warstwie słownej, zapominając o tym, jak ogromne znaczenie ma kontekst, w którym zostają owe słowa osadzone. Im lepiej strona www wypada pod względem wizualnym, tym lepiej odbierane są słowa opisujące usługi i produkty. Można powiedzieć, że grafiki, zdjęcia i inne obrazy stanowią ramę, w której prezentujemy naszą ofertę.

7. Wizerunek w Internecie budują również reklamy, które publikujesz w sieci.

Od ich poziomu zależy bezpośrednio czy klient dokona zakupu. Warto pamiętać, że istnieją sprawdzone modele do kreacji treści reklamowej, np. model AIDA. Wystarczy, że będziesz go konsekwentnie stosować, aby znacząco zwiększyć efektywność reklamową.

W przypadku reklam należy pamiętać, że nie mają to być wyłącznie treści stricte sprzedażowe. Dobra kampania reklamowa realizuje również cel wizerunkowy. W końcu dobra reklama, to reklama, która nie tylko zwiększy poziom sprzedaży, ale sprawi również, że firma będzie cieszyć się lepszą renomą.

8. Kreując wizerunek w Internecie, firma powinna określić, jak chce być postrzegana.

Czy ma to być nowoczesne i dynamiczne przedsiębiorstwo działające na dużą skalę, czy może mała i sympatyczna firma, która dba o relacje z klientami niemal na poziomie rodzinnym?

Dlaczego jest to tak istotne? Ponieważ znacznie łatwiej jest przekonać do współpracy klienta, jeśli ten widzi w oferującej produkty firmie wartości oraz kulturę organizacyjną, która najbardziej mu odpowiada. Duże firmy chcą mieć poczucie bezpieczeństwa, jakie może im zapewnić tylko organizacja posiadająca odpowiednio duże zasoby. Innymi słowy, jeśli chcesz sprzedawać dużym graczom, sam musisz wyglądać na dużego gracza. Jeśli twoim klientem są mali odbiorcy, to w komunikacji z nimi postaw na wzajemność oraz na indywidualne podejście do obsługi klienta. Mały klient chce mieć poczucie, że będzie dla Ciebie ważny.

9. Komunikując w Internecie, warto wykorzystywać całą paletę dostępnych narzędzi, które stanowią uzupełnienie prezentacji wizerunkowej twojego biznesu.

Mam tu na myśli media społecznościowe, które mogą w doskonały sposób służyć również jako platforma do budowania zaufania dla marki oraz stanowić kolejne punkty styku marki z klientami. Spójna kreacja graficzna na portalach społecznościowych z wizerunkiem, który prezentujesz na stronie www, może być wykorzystana jako bardzo efektywne działanie brandingowe.

10. Każdy wizerunek działa silniej, jeśli od czasu do czasu jest odświeżany.

Jeśli twoja firma powstała w latach 90. lub tuż po roku 2000, to wiedz, że najwyższa pora na przyjrzenie się identyfikacji wizualnej firmy, w szczególności jej logotypowi. Dlaczego? Bowiem trendy się zmieniły, design jest dziś inny i warto do tego nowego stylu podciągnąć swój firmowy branding. Nowe pokolenia wchodzą na rynek z nową wrażliwością i wyższymi oczekiwaniami dotyczącymi standardów wizualnych.

Świetnym przykładem bardzo udanego rebrandingu jest PKN Orlen (dawniej CPN). Dawniej synonim obciachu, dziś gwarant jakości paliw oraz znakomitej obsługi.

Podsumowując:

  • Dobrze zaprojektowany wizerunek firmy w Internecie zapewnia firmom przewagę w postaci szybszego budowania zaufania dla marki i oferowanych przez nią produktów i usług.
  • Nic nie jest wieczne. Wizerunek powinien być systematycznie odświeżany. W praktyce jeśli stworzyłeś logo w latach 90. lub na początku nowego wieku, to znaczy, że na pewno warto przejść reloging lub nawet rebranding.
  • Kluczem do budowy wizerunku jest spójność komunikacji marketingowej na wszystkich płaszczyznach. Projektuj komunikację tak, aby wszystkie punkty styku marki z klientami działały spójnie z jej głównymi celami.
  • Profesjonalnie zaprojektowany wizerunek firmy to bardzo wydajne narzędzie do generowania leadów i sprzedaży. Oszczędności na tym polu zmniejszą liczbę potencjalnych klientów składających zamówienia.
  • Nie można być drogą firmą, wyglądając równocześnie na biedną.
  • Słaby wizerunek firmy to niższe marże.
  • Najbardziej rentowne firmy to nie te, które są najtańsze, tylko te, które są najlepiej postrzegane przez klientów (Apple, Mercedes, BMW, etc.).

 

więcej na : https://sprawnymarketing.pl/wizerunek-firmy-w-internecie/

Polak, Turek dwa bratanki, do PR i czytanki*

Komentarze są wyłączone
24 kwietnia 2015

Pewnie niektórzy z was widzieli już mozaikę z panoramą Warszawy i Stambułu na stacji Metro Politechnika. Mozaika ma być symbolem 600-lecia nawiązania stosunków pomiędzy Polską a Turcją, które obchodziliśmy w zeszłym roku. To prezent od Ambasady Turcji w Warszawie. A my piszemy o Polsce nad Bosforem, czyli o promocji kraju na przykładzie Roku Polskiego w Turcji.

mozaika na stacji Metro Politechnika w Warszawie

Polski pisarz popularny Andrzej Sapkowski w jednej ze swoich książek napisał – „Możemy nosić chińskie ciuchy, jeździć czeskimi autami, patrzeć w japońskie telewizory, gotować w niemieckich garnkach hiszpańskie pomidory i norweskie łososie. Co do kultury, to jednak wypadałoby mieć własną.”

Zdanie jest oczywiście banalne, jednakże słusznie podkreślające, że kultura narodowa jest wartością, o którą bez wątpienia należy dbać. Kultura narodowa może być też idealnym towarem eksportowym, sposobem promocji kraju, co dalej łączy się z przyciąganiem intratnych inwestycji.

Głównym instrumentem polskiej polityki kulturalnej na świecie, kierowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest Instytut Adama Mickiewicza. W latach 2001-2013 Instytut zrealizował projekty promocyjne w 26 krajach, m.in. w Wielkiej Brytanii, Rosji, Izraelu, krajach Beneluksu, Hiszpanii, Austrii, Szwecji, Francji, Niemczech, na Ukrainie, Litwie, a także w Algierii, Maroku, Indiach i w Chinach. Zaprezentował ponad 4 tys. wydarzeń kulturalnych, które obejrzało 40 mln widzów na trzech kontynentach. Dodatkowy program zrealizowano w roku 2011 w związku z polskim przewodnictwem w Radzie Unii Europejskiej. Kolejna intensyfikacja działań spodziewana jest na rok 2016 kiedy w Wrocław będzie Europejską stolicą kultury.

Nie ulega wątpliwości, że po upadku bloku komunistycznego kultura miała stanowić nie tylko wyznacznik wartości, ale także czynnik równoważący gospodarcze i społeczne aspekty rozwoju. Polityka kulturalna jest niezwykle ważnym obszarem polityki społecznej obejmujący działania władz publicznych czy organizacji pozarządowych w zakresie sztuki i kultury, może być realizowana zarówno na poziomie krajowym jak i regionalnym. Szczególnego znaczenia polityka kulturalna nabrała wraz z aspiracjami Polski do wstąpienia do Unii Europejskiej. Dziś, po 10 latach obecności naszego kraju we Wspólnocie Europejskiej, warto zastanowić się jak wygląda nasza polityka kulturalna i co jest „dobre bo polskie” i co może stać się naszym kulturowym symbolem jakości na Starym Kontynencie.

Poza regularnymi inicjatywami takimi jak Dni Polskie w Wiedniu, Tallinie, Londynie czy Paryżu warto wspomnieć o innych, oryginalnych wydarzeniach, które się odbyły, właśnie trwają i których możemy się spodziewać. Przykładem mogą być Dni Turcji w Polsce i Dni Polski w Turcji zrealizowane w ramach projektu „Polska-Turcja 600 lat stosunków politycznych i kulturalnych”. Projekt, który właśnie się kończy był krokiem milowym w rozwoju partnerstwa kulturalnego i gospodarczego obu krajów. Poprzez przykład tego programu można zaobserwować jak korzystnie wygląda współpraca dwóch, z pozoru odległych obszarów, jakimi jest ekonomia z gospodarką i kultura.

Polsko-turecka współpraca w 2014 rozpoczęła się oficjalnie 6 marca w Stambule otwarciem wystawy „Dalekie sąsiedztwo – bliskie wspomnienia. 600 lat kontaktów polsko-tureckich” przygotowaną przez Muzeum Narodowe w Warszawie i Muzeum Sakip Sabanci w Stambule. Program Dni obejmował ponad 100 wydarzeń m.in.: Przeglądy polskich filmów, koncerty muzyki i prezentacje najnowszej sztuki w całej Turcji, a przy okazji rekonesans tureckiej sztuki w Polsce. Dwustronne spotkania pomiędzy najważniejszymi politykami w kraju, odbyte przy okazji kulturalnych wydarzeń, wpłynęły na zacieśnienie współpracy politycznej i gospodarczej. Przy okazji wzajemnego eksportu duchowych wartości udało się podpisać również umowę pomiędzy Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych a turecką Agencją Wsparcia Inwestycyjnego i Promocji (Investment Support and Promotion Agency). Ponadto Krajowa Izba Gospodarcza zawarła z Union of Chambers and Commodity Exchange of Turkey Umowę o wzajemnej współpracy (Joint Cooperation Agrement). Jak podało Ministerstwo Gospodarki współpraca gospodarcza z Turcją stała się jedną z istotniejszych w polskiej polityce, całkowity obrót wzrósł z 5,3 mld dol. w roku 2012 do ponad 7 mld. dol. w roku 2014 (październik).

Dyrektor Centrum Kultury Tureckiej w Warszawie Öztürk Emiroglu przyznaje, że Polska jest kluczowym partnerem w relacjach kulturalnych i gospodarczych – Polska jest krajem, który najmocniej wspiera wejście Republiki Tureckiej do Unii Europejskiej. Inwestycje Turków w Polsce i Polaków w Turcji nie są związane z rocznicą 600-lecia, lecz trwały przed tą rocznicą i będą trwały nadal – wyjaśnia i dodaje, że promocja polskiej i tureckiej marki miała zasięg międzynarodowy – wiele wydarzeń odbywało się na skalę światową, np.: polska i turecka ambasada zorganizowały w Wilnie na Litwie wystawę, na której pokazano między innymi archiwalne dokumenty. Innym przykładem jest zorganizowanie na grudzień tego roku wystawy przez Ambasadę Polską i Turecką na Słowacji. Planujemy kolejne wspólne wystawy i działania w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii, gdzie żyje i mieszka wielu Turków i Polaków.

Prace nad projektem „Polska-Turcja 600 lat stosunków politycznych i kulturalnych” rozpoczęły się już w 2012 roku i zakładały dwutorową intensyfikację współpracy – na poziomie rządowym oznaczało to nawiązanie ścisłej współpracy pomiędzy Ministerstwem Gospodarki oraz Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W ramach projektu zreorganizowano kluczową instytucje – Polsko-Turecką Izbę Gospodarczą (start nowych działań w styczniu 2014 roku), która podjęła trójstronną współpracę z Centrum Kultury Tureckiej w Warszawie oraz Stowarzyszeniem Biznesmenów Polsko-Tureckich POTIAD. Nie można zapominać o kontaktach na poziomie regionalnym, szczególnie warto wspomnieć o nawiązaniu partnerstwa pomiędzy Mazowiecką Izbą Rzemiosła i Przedsiębiorczości z turecką Izbą Gospodarczą z regionu Adana. Kulminacja działań pomiędzy tymi dwiema jednostkami były spotkania b2b w listopadzie br.

Choć gospodarcza współpraca polsko-turecka w dużej mierze skupiała się na branży przemysłowej i usługowej, warto wspomnieć o inicjatywach z innych zakresów. 22 sierpnia pomiędzy Narodowym Centrum Badań i Rozwoju a Radą ds. Badań Naukowych i T echnologicznych Turcji (TÜBİTAK) podpisano porozumienie o współpracy polsko-tureckiej w zakresie badań naukowych i prac rozwojowych. Jak podano w komunikacie NCBiR „porozumienie pozwoli rozpocząć pracę nad konkursami skierowanymi do polsko-tureckich zespołów badawczych”. Obie instytucje zobowiązały się do „wzajemnego udostępniania infrastruktury badawczej, a także wymiany powstałych podczas współpracy wyników badań”.


Całościowa, wielopłaszczyznowa współpraca na linii Warszawa-Ankara jest przykładem udanej współpracy instytucji kultury, branży gospodarczej i prywatnych biznesmenów, której celem jest między innymi aktywna promocja Polski zagranicą. Piotr Łukasiewicz, ekspert w dziedzinie planowania marki w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” z 18 sierpnia br. podkreślał ogromne znaczenie inicjatywy, wyraźnie dając do zrozumienie, że w przeciągu roku postrzeganie Polski i Polaków w Turcji zmieniło się na bardzo pozytywne, zaś polski biznes prywatny stał się jednym z aktywniejszych na tamtejszym rynku – według Stowarzyszenia Biznesmenów Polsko-Tureckich POTIAD w roku 2014 nastąpił wzrost wzajemnego obrotu o blisko 30% i prognozy przewidują podobną dynamikę. Tylko w pierwszym półroczu na turecki rynek weszło ponad 40 nowych polskich firm, w tym firmy outsourcingowe i evenetowe, których działanie ukierunkowane było na kulturalny program polsko-turecki.

Tym bardziej szkoda, że mający się odbyć w przyszłym roku program Dni Polskich w Rosji został odwołany z powodów politycznych. Pozostaje nam liczyć na efektywną i efektowną współpracę z Brazylią w ramach bliźniaczego projektu planowego na rok 2016.

* za czytankę możemy przyjąć szereg działań kulturalnych

Outdoor – tak, ale z głową!

Komentarze są wyłączone
17 kwietnia 2015

W świetle dyskusji na temat tzw. ustawy krajobrazowej w branży powrócił temat skutecznej kampanii outodoor’owej. Ustawa krajobrazowa wywołała jeden z najgorętszych ostatnio sporów politycznych. Niestety ustawa niewiele zmieniła, jednak temat pozwolił zastanowić się nad pobocznymi wątkami, takimi jak pomysł w reklamie. Kreatywność jest podstawą i to się nie zmieni. Dobra reklama może się podobać.

W przypadku dyskusji nawet w prestiżowych mediach pojawiały się określenia „szmata” odnoszące się do reklam wielkoformatowych. Nie ma co ukrywać, że jest to określenie jednoznacznie pejoratywne, niezależnie od tego, jaka ta reklama jest. Na określenie firm, zajmujących się reklamą wielkoformatową, używane są określenia „szmaciarze” „reklamiarze”, „główni rozgrywający”, którym jest „coś na rękę”, „nieuczciwe firmy reklamowe”. Czy jednak jest możliwa wielkoformatowa reklama, która nie razi? Przedstawiamy Wam 5 ciekawych reklam zewnętrznych, zarówno produktów jak i idei, wielkich firm i społecznych.  Można zrobić skuteczną, ale nie szpecącą reklamę? Okazuje się, że tak.

                                                                             Citylight z kremem


                                                                               Skuteczny przekaz leku na kręgosłup

                                                                            Autobusu wciąż nie ma, a ty jesteś głodny?

                                                                            Ciekawy przykład reklamy społecznej


                                                          I jeszcze jeden przykład

więcej inspiracji można znaleźć:

http://www.youthedesigner.com/inspiration/44-clever-outdoor-advertising-samples/


SEO aktualizacja

Komentarze są wyłączone
9 kwietnia 2015

Zarówno środki dojścia do celu SEO, jak i to, w jaki sposób Google dobiera strony swoim użytkownikom, nie są już takie, jak kiedyś. Dlatego wciąż możemy natrafić na „prawdy SEO”, o których dawno powinniśmy zapomnieć.

1. Najważniejsze są słowa

Nadal ogromne znaczenia mają wartościowe i unikalne treści. To pozostało bez zmian. Algorytmy wyszukiwarek coraz lepiej odczytują kontekst i powiązanie pomiędzy słowami. Dzięki temu potrafią skutecznie ocenić tematykę treści, a nawet jej wartość stylistyczną. Gdy w treści pojawi się słowo „golf”, Google sprawnie rozpozna, czy chodzi o ubranie, sport, czy może samochód. Na szczęście możemy już porzucić sztuczne upychanie słów kluczowych na stronie. Nadal warto jednak, by frazy, na które chcemy być widoczni, pojawiały się w tekście.

Warto też pamiętać, że Internet mocno się zmienia. W dzisiejszych czasach strona, zawierająca jedynie tekst, raczej nie zostanie uznana za atrakcyjną – zarówno przez użytkowników, jak i wyszukiwarki. Grafiki, filmiki wideo, łatwa nawigacja po tekście – to czynniki, bez których nawet najlepiej zoptymalizowany tekst ma nie wielkie szanse na znaczący ruch z wyszukiwarki.

2. Łatwe linki = łatwe zdobycie pozycji

Głównym zamysłem przy tworzeniu wyszukiwarki Google było nadawanie stronom punktów według ilości prowadzących do niej linków. Tak, jak ocenia się np: szkoły wyższe bardziej poważane są te, których pracownicy piszą więcej poczytnych i wartościowych prac, które są chętnie przytaczane. Twórcy Google dodali do tego jeszcze jedną ważną rzecz – postanowili zwracać uwagę także na jakość zewnętrznych odnośników. Co to oznacza? Jeśli strona, na którą powołują się inne strony, zalinkuje do nas, ten link będzie warty więcej, niż wszystkie inne.

PageRank, bo tak od nazwiska jednego z założycieli Google nazywa się ten algorytm, sam w sobie nie potrafił odsiać ziarna od plew. Plew, które tworzyli pionierzy SEO.

Programy do masowego rozsyłania stron do katalogów, czy nawet kupowanie linków, były na porządku dziennym. Dziś Google sprawnie odróżnia prawdziwe linki od tych nienaturalnych – era szybkich linków dobiegał końca.

3. Spam is king

Pozbawione wartości strony wypełnione bełkotem i linkami – znacie to? Kiedyś trafialiśmy na nie dużo częściej, dziś są pieśnią przeszłości. Strony poradnikowe z kilkuzdaniowymi artykułami są teraz chowane na dalszych pozycjach SERPów. Fora, które nie odpowiedzą na nasze pytania, ale kierują nas do pozycjonowanych stron ze stopek forumowiczów-pacynek to także coś, z czym nie spotykamy się już tak często.

To ilość rządziła SEO u zarania jego dziejów. Google podjęła jednak kroki, by temu przeciwdziałać. Powstały specjalne komórki pracowników Google, którzy walczą ze SPAMEM. Google zaczęła też mocniej spoglądać na raportowanie spamu przez samych użytkowników. Powstały również algorytmy dedykowane przeciwdziałaniu tej formie „promocji” stron.

4. Nie trzeba zwracać uwagi na mobilną stronę

Do niedawna ruch mobilny na stronach był marginalny. Mamy jednak do czynienia z prawdziwą rewolucją mobilną, a smartfony można coraz częściej zobaczyć w rękach konserwatywnych emerytów. Polecam każdemu właścicielowi strony internetowej sprawdzenie udziału urządzeń mobilnych w jego ruchu. Ten odsetek może wielu bardzo mocno zaskoczyć, bo w wielu przypadkach przekracza on wizyty z komputerów.

Brak wersji mobilnej znacząco obniża użyteczność korzystanie ze strony na tabletach czy smartfonach. W związku z tym Google potwierdził, że serwisy, które mają tylko jedną wersję na wszystkie urządzenia, będą gorzej się pozycjonować w mobilnych wynikach wyszukiwania.

5. Blogowanie gościnne to kolejny sposób na oszukanie Google

Na początku warto jasno podkreślić – nie ma nic złego w samej idei wpisów gościnnych na blogach. Bardzo często są one wysokiej jakości, ciekawe dla czytelników bloga, a dla autora szansą na dodatkową promocję.

Niestety, pozycjonerzy mają tendencję do psucia różnych sposobów zdobywania linków. Razem ze zmierzchem wagi katalogów, systemów wymiany linków i precli, seowcy rzucili się na gościnne blogowanie. Oczywiście wielu poszło na łatwiznę i gościnne wpisy są niskiej wartości, niepowiązane z główną tematyką bloga.

 

źródło:

http://nowymarketing.pl/a/5435,5-prawd-seo-ktore-nie-sa-juz-aktualne-w-2015-roku

Jak co roku, 1 kwietnia w mediach społecznościowych trwał zażarty wyścig o palmę pierwszeństwa w kategorii Żartowniś Sezonu. Oto nasz subiektywny wybór najciekawszych pomysłów.

1. Wedel i cebula.
Producent czekolad przygotował wersję specjalnie dla Polaków – czekolada cebulowa! Omnonomnom…

2. Olej w proszku od Castrol
Mleko w proszku, zupka w proszku, jest i olej w proszku. Zalewasz wodą i jedziesz dalej!

3. Dalej w tematyce motoryzacyjnej. To, że Apple myśli o produkcji aut wie każdy, ale już informacje o tym, że ta produkcja będzie w fabrykach FSO na Żeraniu


4. Dla tych, którzy wolą jednak słodycze od jabłek. Ballantine’s proponuje żelki! Ja teraz miałyby wyglądać tłumaczenia kierowców? – Panie Władzo, tylko żelki jadłem?

5. A jeśli zjadłeś, nie jedź. ZTM ci pomoże, ale musisz uważać na utrudnienia.

Kontent dla nudziarzy

Komentarze są wyłączone
25 marca 2015

Sprzedajesz ubezpieczenia, kleje do tapet czy lampy sufitowe? Czy można stworzyć ciekawe, nie dające się zapomnieć treści dla firm zajmujących się takimi, z pozoru nudnymi, tematami? Można, a nawet trzeba!

Na początek, przede wszystkim warto wyzbyć się przekonania, że istnieją takie marki, dla których nie jest możliwe stworzenie interesujących treści. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że jeśli marka z jakiegoś powodu jest nudna, powinno to stanowić jeszcze większe wyzwanie dla zespołu marketingowego. Trudny temat, wymaga bowiem niestandardowego myślenia.

Neil Patel – specjalista marketingu internetowego, współtwórca sukcesu takich firm jak KISSmetrics, Crazy Egg, Hello Bar – twierdzi, że pojęcie “nudnej branży” dla niego w ogóle nie istnieje: “Niestety muszę wam wyznać, że nie ma czegoś takiego jak nudna branża. Istnieją tylko twórcy treści, którzy nie są kreatywni”. Robin Swire z brytyjskiej agencji Parallax wspomina o tym, że najbardziej ekscytującą kampanią była dla niego praca przy promocji marki związanej z parkingami samochodowymi, chociaż początkowo zaklasyfikował ją właśnie do kategorii “nudna branża”.

Wniosek jaki się wysuwa po przeanalizowaniu wielu tego typu opinii jest taki, że istnieją marki, które na pierwszy rzut oka być może nie są porywające, ale nie oznacza to, że nie jest możliwe stworzenie porywającego contentu, który trafi do odpowiedniej grupy docelowej. Od takich zadań jest właśnie content marketing. Jak zacząć tworzyć content dla “nudnej marki”? Sposobów jest przynajmniej pięć.

Po pierwsze: nie traktuj swojej marki zbyt serio

General Electric to jedno z największych przedsiębiorstw na świecie związanych z branżą energetyczną. Jest to firma z ponad 100-letnią tradycją, generująca niewyobrażalne wysokie dochody. Jednym słowem jest to poważny biznes. Mimo tego, że firma nie kojarzy się z młodym, wyluzowanym pokoleniem, brylującym w mediach społecznościowych, świetnie radzi sobie właśnie na tej płaszczyźnie. Szczególnie uwagę zwraca profil marki na Pintereście.

Na profilu znajdują się tablice zatytułowane m.in. “Badass Machines”, czy też “Mind-Blown”, gdzie publikowane są najbardziej odjechane fakty naukowe (w delikatnym tłumaczeniu). Na profilu marki znajdziemy też piny nawiązujące do popularnych memów z Rayanem Gosllingiem – “Hey Girl”. W tym przypadku marka serwuje nam ich odpowiednik z Thomasem Edisonem w roli głównej. Aktualnie profil General Electrics obserwują ponad 23 tysiące osób. W ten sposób marka stara się pokazać, że ma dystans i nie traktuje siebie śmiertelnie poważnie. General Electrics jest świetnym przykładem na to, jak mało angażująca marka może stworzyć bardzo angażujące treści. Rozsądna dawka humoru, nawiązania do popkultury, dostarczanie odbiorcom ciekawych informacji – taka mieszanka to przepis na sukces.

Po drugie: helpful is the new sexy

Jednym ze sposobów na “nudną markę” jest tworzenie treści, które są odpowiedzią na problemy klientów i starają się im w czymś pomóc. W taki sposób działa np. firma GorillaGlue, czyli producent kleju. Klej, jak wiemy to bardzo praktyczna rzecz, przyda się w każdym domu. Tego prostego założenia trzymają się też twórcy treści dla tej marki. Na stronie głównej znajdziemy wiele inspirujących porad, wskazówek w temacie “Zrób to sam”, podobne działania zostały zastosowane również na kanale na Youtube.

Po trzecie: zainwestuj w brand hero

Często przywoływanym przykładem polskiego brand hero jest Kurka Wolna. Została stworzona by promować jaja, a ściślej mówiąc – stała się twarzą Polskich Ferm. Pomysł na tę postać jest w istocie bardzo prosty. Mimo tego, kurce nadano taki charakter, który jest w zasadzie nie do podrobienia.

 

Kurka Wolna jest trudna do utrzymania w ryzach, jej znakiem rozpoznawczym jest to, że chodzi sobie gdzie chce. Koncepcja postaci i komunikacji jest niezwykle spójna. Mamy świetną stronę www z bardzo dobrym copywritingiem. Odbiorca, który na nią trafia – zgodnie z filozofią Kurki – ma również możliwość “chodzenia po stronie, gdzie się chce” i odkrywania jej zakamarków. Trafia tam na ciekawostki, porady, zabawne materiały do dzielenia się w social media, czy pobrania na dysk.

Mogłoby się wydawać, że kura jako główna postać nie pociągnie zbyt długo, bo ile można wcielać się w tę postać i robić to dobrze? Okazuje się, że można nawet z powodzeniem wykorzystać do tego media społecznościowe, bo kurka chodzi też sobie po Twitterze i zaczepia twitterowiczów, rozmawiając z nimi w zabawny sposób, a nawet nieco flirtując.

Po czwarte: mów o tym co jest ważne dla twoich klientów

MetLife Insurance to amerykańska firma zajmująca się ubezpieczeniami. Na profilu na Facebooku marka nie mówi jednak o swoim produkcie, zamiast tego skupia się na opowiadaniu o tym, co jest tak naprawdę najważniejsze dla jej grupy docelowej. Po co ludziom są potrzebne ubezpieczenia? Żeby zadbać o własną przyszłość, a przede wszystkim o przyszłość bliskich. Na bazie tego założenia marka prowadzi m.in. akcję #‎WhoILiveFor. Akcja jest częścią większego przedsięwzięcia, związanego z uświadamianiem społeczeństwa na temat wagi posiadania ubezpieczenia. Na fan page’u publikowane są filmy wideo, gdzie mamy okazję poznać pełne emocji, wzruszające historie ludzi, którzy opowiadają o najważniejszych dla siebie osobach w życiu.

Filmy można również zobaczyć na kanale na Youtube. W ten sposób MetLife buduje wizerunek marki budzącej zaufanie, dla której nie jest najważniejszy tylko produkt sam w sobie, ale ludzie którzy, jeśli się zastanowimy, są ściśle związani z produktem – bez nich oraz bez ich bliskich firma nie sprzedałaby bowiem żadnego ubezpieczenia. Jest to również przykład nowego trendu w komunikacji marketingowej – human to human.

Po piąte: staraj się zaangażować

Przenieśmy się teraz do innej branży, a mianowicie do wspomnianych już wcześniej usług parkingowych, w których specjalizuje się brytyjska firma CityPark. Parking raczej nie jest miejscem, nad którym się często zastanawiamy. Jednak i dla takiej firmy można stworzyć atrakcyjny content.

W ramach kampanii content marketingowej dla CityPark przygotowano m.in. kilka interaktywnych i angażujących stron internetowych: test “Battle of the sexes. Who are the better drivers” (pol.“Bitwa płci. Kto jest lepszym kierowcą”), quiz na temat znaków z całego świata – “Interactive road signs quiz”, czy stronę przekonującą, że lepiej zostawić samochód na parkingu, niż wsiadać za kierownicę po spożyciu alkoholu: “Drink Driving Awarness”.

Omówione przykłady pokazują, że „nudna marka” to kwestia jedynie podejścia. Na początku warto zacząć od wyrzucenia ze swojego słownika tego pojęcia i oczyszczenia umysłu z okruchów, które po sobie pozostawiło. Następnie trzeba sięgnąć po treści, bo to one tak naprawdę stanowią o tym, co inni myślą o danej marce. Od tego, jaki content dostarczymy naszym odbiorcom, będzie zależało to jak będą nas postrzegali. W dobie możliwości jakie dają nam Internet i nowe technologie, możliwości tworzenia contentu jest tak wiele, że nie ma na co zwlekać, pora zacząć tworzyć!

źródło:

http://nowymarketing.pl/a/5138,5-sposobow-na-content-marketing-dla-nudnych-marek

 

Galeria na praskich kamienicach

Komentarze są wyłączone
17 marca 2015

Na odrapanych ścianach podwórek i uliczek praskich w sobotę pojawiły się obrazy, które zwykle możemy oglądać tylko w Muzeum Narodowym. Za tym, nietypowym projektem stoi francuski artysta Julien de Casabianca, który podróżuje po świecie i „zapełnia” sztuką miejsca – jego zdaniem – potrzebujące kulturalnego ożywienia.

Twórczość Francuza polega na „przenoszeniu” najbardziej znanych obrazów z najważniejszych muzeów danego miasta na mury budynków w najbardziej zaniedbanych dzielnicach.

Jak to robi? Najpierw wybiera się do muzeum lub galerii, robi zdjęcia najlepszych dzieł, potem drukuje je i nakleja na ściany. Jego akcje odbywały się m.in.: w Belo Horizonte, Paryżu czy amerykańskim Portland.

Tym razem Casabianca odwiedził Muzeum Narodowe w Warszawie. Sfotografował „Hamleta Polskiego” Jacka Malczewskiego, „Portret Henryka Walezego” Francoisa Quesnela czy „Żydówkę z pomarańczami” Aleksandra Gierymskiego. Wydruki przykleił na ścianach kamienic w okolicy Stalowej, Małej i Inżynierskiej.

 


Akcja może być świetną inspiracją dla kreatywnych działań promocyjnych. Ciekawe, że Muzeum Narodowe nie wpadło wcześniej na taki sposób promocji. Owszem, wcześniej już m.in. firma NIKE ożywiała miejskie ściany, jednakże wciąż tego typu działania są rzadkością. Otwarte galerie? Pomysł z głową i korzyścią. Kolejną inspiracją może być także łódzki festiwal murali (http://www.urbanforms.org/) Czy to nie pomysł na promocję producentów farb i lakierów?